Blog > Komentarze do wpisu

Poporodowy przegląd techniczy

Na prośbę jednej z czytelniczek, mając świadomość poporodowego tabu, po raz kolejny kilka słów o ciele, czyli kwartalny przegląd techniczy.

Kilogramy - w trzy miesiące po porodzie został mi 1 nadliczbowy kilogram. Nie wiem, czy to zasługa karmienia piersią czy taka poporodowa fizjologia, ale waga idzie ładnie w dół, zważywszy na fakt, że obżeram się słodyczami jak nigdy wcześniej.
Przed ciążą wolałam kwaśne od słodkiego, czekoladę jadłam okazjonalnie i  uważałam na tego typu wybryki. Od kiedy zaszłam w ciążę, zaczęłam sobie folgować i rozsmakowałam się w łakociach. Teraz jem jak opętana, a waga mimo to spada. Chciałabym wykorzystać tę sytuację i zrzucić więcej, ale na razie jakoś ciężko mi się opamiętać, bo wiecznie jestem głodna.

Wygląd - mimo że dobiłam prawie do wcześniejszej wagi, na brzuchu wciąż mam oponkę. Niby zanika, ale dzieje się to dość wolno, głównie przez brak współpracy z mojej strony. Nie mam czasu, ani weny na ćwiczenia, a słodyczowy nałóg jest zbyt przyjemny, żeby go porzucić. Reszta ciała - pupa, nogi - bez zmian. Piersi wciąż ciut większe, ładne, pełne. I mam nadzieję, że w tym temacie wiele się nie zmieni. 

Cipka - wczoraj, specjalnie na potrzeby tej relacji, obejrzałam się dokładnie w lusterku. Blizny po nacięciu już nie widać, poza niewielkim zgrubieniem na początku cięcia. W środku jeszcze czuję ślad po szyciu (Antek przy wyjśćiu rozerwał mnie rączką). Ten szew podczas seksu odrobinę ciągnie, ale z każdym tygodniem jest lepiej. Ponoć szwy wewnętrzne wchłaniają się przez pół roku.

Pytam jeszcze konkubenta:
- powiedz mi co się zmieniło w mojej cipce po porodzie?
- mówiłem, że kiedyś wyczułem lekkie zgrubienie w środku, ale teraz już nie. A poza tym nic się nie zmieniło.
- a  czujesz jakiś luz?
- luz? żartujesz? Podczas seksu czuję wielkie spięcie, bo nie wiem, czy synalek zaraz nam nie przeszkodzi!

:))

Hormony
Ciąża, karmienie i poród to hormonalna rewolucja. O ile w ciąży
 miałam super cerę, o tyle jakiś czas po porodzie wysypało mnie na szyi i plecach. Dziwnie i nietypowo, ale po kilku tygodniach wszystko zaczęło powoli znikać. Czy to koniec hormonalnych niespodzianek? Zobaczymy:)

Boli?
A boli! Wiecie co? Tyłek boli, a dokładnie: kość ogonowa.
Padłam ofiarą niepopularnej kontuzji kości ogonowej. Lekarze stwierdzili, że to standard i na początku też tak myślałam, ale minął 3 miesiąc, a mnie wciąż napieprza że hej. Pierwszy miesiąc nie mogłam siedzieć, drugi miesiąc nie mogłam siedzieć, opierając się (wtedy nacisk na kość był większy niż bez oparcia), trzeci miesiąc - boli podczas długiego siedzenia i zawsze przy wstawaniu.
Nie jest to ból nie do zniesienia, ale dość upierdliwa dolegliwość. Martwi mnie jednak coś innego: czy przez tę kość nie będę miała komplikacji podczas drugiego porodu. Jak znajdę czas, to chyba zrobię sobie zdjęcie RTG.

Dojrzałóść
Dopiero, gdy urodziłam Antka i spojrzałam na jego malutkie ciałko, dotknęłam aksamitnej skóry, poczułam świeżość, zauważyłam znamiona czau na własnych dłoniach, twarzy, ciele. Wraz z dzieckiem pojawia się kontrast pomiędzy nim, a jego rodzicami, pomiędzy młodością a dojrzałością.

Bardzo sobie cenię to odkrycie, bo wreszcie zrozumiałam, że przemijanie dotyczy również mnie, że młodość kiedyś mija, a czas ucieka.  Mnie to nie dołuje. Wręcz przeciwnie - napędza i stymuluje.

***
Oto raport z mojego stanu technicznego po porodzie.

Ale niezależnie od skali tych zmian, poród zmienia jedno: podejście do własnego ciała.
Od kiedy Antek jest na świecie, przestałam traktować moje ciało instrumentalnie. Nie stawiam mu wymagań, nie drżę nad każdą fałdą czy zmarszczką. Patrzę na moje ciało i jestem z niego dumna. W końcu to ono podarowało mi synka. Dlatego kocham moje ciało, tak jak kocham zrodzony z niego owoc. Antoszka.

czwartek, 29 kwietnia 2010, zyrfata

Komentarze
2010/04/29 13:17:36
ze slodyczami mialam tak samo - na poczattku maz, jadac na zakupy, pytal czy mam jakies zyczenia - slyszal za kazdym razem -"cos slodkiego" - kilka razy kupil 2-3 batoniki, po czym, gdy zauwazyl, ze znikaja w 5 minut, zaczal kupowac slodkosci siatkami :)))) w waga szla w dol jak ta lala :)
-
2010/04/29 15:00:14
Dzięki, normalnie czytasz w moich myślach;) Naporawde slicznie dziękuje:)
-
2010/04/29 18:18:17
Ponawiam powyższy komentarz tym razem z udanym logowaniem :)
Jestem jeszcze-nie-mamą i nawet jeszcze-nie-w-ciąży (a nawet ciągle-się-zastanawiam-czy-chcę-być) mimo to baaaardzo dziękuję za tego bloga ! Szczególnie za takie wpisy jak ten - oswajają z pewnymi kwestiami ciążowania :)

i Droga Pisząca Bloga - prosiłabym o kontakt na maila pani.kotka@gazeta.pl w dość nietypowej sprawie albo po prostu o skasowanie poprzedniego posta (chodzi o IP które się tam pojawiło). Dzięki :)
-
2010/05/03 13:33:34
mnie przerażają takie zmiany w ciele, nie jestem w ciąży, ale na samą myśl o tym wszystkim, co się dzieje z kobietą, odechciewa mi się planowanie dziecka...
moze niedojrzala jestem...

ps. fajny blog :)