Zakładki:
Tagi
RSS
środa, 23 lutego 2011

Po rocznym stażu na etacie "mamy" nauczyłam się ufać własnej intuicji i wszystkie fachowe rady przepuszczać przez własne "czucie".

I dlatego nie zgadzam się ze szkołą, która każde reagować na każdy płacz rocznego dziecka. Nie mówię, że to zła szkoła, ale w przypadku mojego dziecka zupełnie nietrafiona.

Kiedy Antek był niemowlakiem, reagowałam na każde jego zakwilenie, spał z nami, a wszyscy mówili mi, że go rozpieszczam i jak tak dalej pójdzie, będzie spał w naszym łóżku do siódmego roku życia.

Tymczasem gdy tylko skończył 5 miesięcy, zaczął sypiać sam u siebie w łóżeczku, w osobnym pokoju. Bardzo szybko nauczył się zasypiać  samodzielnie bez żadnego kołysania, przytulania, specjalnych rytuałów. Dojrzał do tego, więc obyło się bez płaczu, bez tragedii.

Mniej więcej dwa tygodnie temu zaczęły się problemy z zasypianiem.
Dwa razy odpuściłam i wzięłam go do nas. Im bardziej odpuszczałam, reagowałam na jego kaprysy, tym większe urządzał cyrki.
Postanowiliśmy wziąć małego na przetrzymanie i pozwolić mu popłakać trochę w łóżeczku.
Zaglądaliśmy do niego co 5-7 minut, żeby wytrzeć nos, poprawić poduszkę. Pierwszego dnia zasnął po 20 minutach, następnego jakoś po 15. Czwartego dnia zasnął bez szemrania.

Nie wiem, jakie są inne roczniaki, ale mój roczniak doskonale wie, co w trawie piszczy. To nie jest już przestraszone niemowlę. On wie, że mama jest za ścianą, wie też jak ją przywołać. Bada więc swoje granice. Na każde "nie wolno" reaguje histerią i wściekaniem się. Czy zatem, aby ukoić jego żal, powinnam pozwolić mu na wszystko? Na wsadzanie łapek do muszli kozetowej, władanie ich w ogień, wyrywnie mi telefonu?

Nie.

Ten mały człowiek uczy się teraz  świata i moim zdaniem, będzie znacznie szczęśliwszy, jeśli pozna granice wolno-nie wolno, jeśli przywyczai się do tego, że zasypia we własnym łóżeczku, codziennie tak samo. Wtedy świat będzie dla niego przewidywalny i bezpieczny.

Może zdanie "dziecko wyje za ścianą" wydaje się komuś drastyczne, ale jestem głęboko przekonana, że dzieci, którym rodzice nie pozwolili na chwilę płaczu i złości, wcale nie będą szczęśliwszymi ludźmi.

A ile tego płaczu, ile tej złości - to każdy rodzic wie najlepiej. Bo mądrość jest w sercu, a nie w podręcznikach.



09:42, zyrfata
Link Komentarze (22) »
środa, 16 lutego 2011

No i doigrałam się, no i doczekałam się.
Antek niemal równo ze skończonym roczkiem, wszedł w fazę MAMA. 
Stara się być dzielny, nie płacze, kiedy zostawiam go u niani, ale nie jest tak łatwo jak przedtem.

Od kilku dni przeżywamy też koszmar zasypiania.
Młody już nie chce spać u siebie, zasypianiu towarzyszą awantury, a finalnie ląduje w naszym łóżku.

Jak się okazuje, nie można przywiązywać się do żadnych osiągnięć wychowawczych, bo dynamiczny rozwój maluchów, z dnia na dzień niweczy wszelkie zdobycze:))

Wczoraj pierwszy raz, świadomie i wyraźnie powiewiedział: MAMA:)

 

21:51, zyrfata
Link Komentarze (3) »
wtorek, 08 lutego 2011

Ostatnio nie mam czasu na prowadzenie Antkowego bloga, ale to wcale nie znaczy, że młodzian nie dostarcza mi już radości i że nic się u nas nie zmienia.

Wręcz przeciwnie!

W ciągu kilku dni i tygodni Antolo zdążył już zmienić opiekunkę, dzięki czemu teraz mam rzut beretem do nowej Pani i mogę pospać o pół godziny dłużej, zdążył już wtrenować się w chodzeniu, choć wciąż uprawia styl mieszany, zdążył również nauczyć się robić "pa, pa" na zawołanie i pokazywać kilka rzeczy. Te ostatnie umiejętności, to nie są u roczniaka specjalne wyczyny intelektualne, ale mnie cieszą i  jestem dumna z każdej nowej zdobyczy. 
W ostatnim czasie Antek  stał się bardzo komunikatywny. Gdy  czegoś nie chce, to kręci przecząco głową, gdy czegoś potrzebuje, pokazuje to palcem. Czego chcieć więcej?:))

Od kiedy dostał od dziadków i wujka swoją prawdziwą i działającą komórkę na kartę (tak, tak, też uważam, że to przeginka:), przestał się aż tak bardzo interesować naszymi telefonami. Uwielbia, kiedy do niego dzwonimy i tańczy do melodyjki dzwonka.
W ogóle Mały uwielbia muzykę - śpiewa i tańczy, a czasem nawet wybija rytm:)


Co jeszcze?

Groszek wszedł w fazę wstydzioszka. Nadal bardzo szybko się adoptuje, ale przez pierwsze pięć minut przy obcych tuli się do mnie i  jest to bardzo przyjemne, bo to jedyna okazja, kiedy łobuziak ma ochotę na przytulanki.


Tyle w telegraficznym skrócie.

A poniżej zdjęcia z sobotnich odwiedzin u Michasia.






14:05, zyrfata
Link Komentarze (4) »
niedziela, 30 stycznia 2011
wtorek, 25 stycznia 2011

Wczoraj minął rok, od kiedy na promyczkowie napisałam: "chyba rodzę!!!":)

Antek skończył rok i jest już dzieckiem, a nie niemowlakiem.

Moje dziecko jest moim największym szczęściem, ale bywa też zmorą. 

Choć z rozrzewnieniem wracam do jego niemowlęctwa, bardzo się cieszę, że wyrósł już na osobnika, który potrafi się komunikować (na razie paluszkiem),  chodzi (choć na razie uprawia styl mieszany: trochę chodzenia, trochę raczkowania), jest bardzo pogodnym brzdącem, nie boi się nikogo i niczego i ma nieposkromioną ciekawość świata. Oraz mało cierpliwości.

Oto mój Groszek w pierwsze urodziny:)

 

22:22, zyrfata
Link Komentarze (5) »
środa, 12 stycznia 2011

ja: Jak Antek zacznie mówić "mama" do opiekunki, to mi chyba serce pęknie.
Endrju: Gdyby poszedł do żłobka, to zacząłby mówić "mama" do kolegi. Więc z dwojga złego, chyba lepiej,  że do opiekunki, co?

 

16:06, zyrfata
Link Komentarze (2) »
czwartek, 06 stycznia 2011

Dziś Antek pierwszy raz świadomie zrobił "pa, pa" - nie jest to jakiś rekord rozwojowy, ale ja oczywiście wniebowzięta, szczególnie, że ostatnie "rekordy" Groszka raczej są utrapieniem niż przyjemnością.

INŻYNIER
Od kilku miesięcy nazywam Groszka Inżynierem, bo kręcą go wszytkie gadżety elektroniczne. Niestety ostatnio ta obsesja robi się groźna. Nie mogę przy nim gadać przez telefon, pisać esemesów, co więcej komórka nie może być nawet w zasięgu jego wzroku, bo Młody od razu wpada w szał i chce, aby mu ją dać. Ma kilka swoich - ale komórka bez baterii i abonamentu bawi go nie dłużej niż minutę.

Podobnie jest z pilotami, dvd i laptopem.

CHODZENIE
Antek już blisko trzy miesiące chodzi przy meblach i ścianach, chętnie łazi po pokoju pchając krzesło, fotel, cokolwiek, ale zupełnie nie rwie się do samodzielnego podróżowania. Kiedy daje mu ręce, od razu siada i zaczyna płakać. Dzieci moich znajomych uwielbiały być prowadzane przez rodziców, a Groszek wyraźnie się tego boi.
Gdy się czymś zaaferuje stoi bez trzymanki, lecz kiedy tylko to zauważy, od razu wpada w panikę i siada, albo  się o coś opiera.

NIE WOLNO
Młody doskonale rozumie zwrot nie wolno. I owe "nie wolno" nawet odnosi skutek. Zamiast zabierać wszystko, co w jego zasięgu, uczę go, czego ma nie ruszać i po pewnym czasie on przestaje się tym interesować. Ale ma kilka takich miejsc, m.in. półka z książkami, gdzie uwielbia stawać i rzucać nam wyzwanie. Dotyka wtedy książek i patrzy nam w oczy:
- Nie wolno Antek - mówimy.


A on wtedy odsuwa rękę, po czym uśmiecha się pod nosem i bardzo wolno, patrząc nam w oczy, znów sięga do książek. Uwielbia testować granice.

To tyle niusów.
Po dzisiejszym dniu z ukochanym synalkiem, niezmiernie się cieszę, że jutro idę do pracy. Zima z dzieckiem w domu to jest jakiś koszmar.

Byle do jutra, byle do wiosny:)

20:14, zyrfata
Link Komentarze (2) »
sobota, 01 stycznia 2011

Antek od Mikołaja dostał rowerek.

W filmie występują:

Antek Ziewaliński
Wujek Długonogi
oraz Matka Sepleniąca


21:27, zyrfata
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 grudnia 2010

W ubiegłym tygodniu moje dziecko powiedziało pierwsze słowo świadomie.
Nie "mama", nie "tata", nie "baba".
"Bęc!"

Oczywiście bez "c":)))

Inne osiągnięcia?
Pani Ela nauczyła Antka łapać się za głowę. Coś w stylu "Ola boga". I teraz Antek z lubością chwyta się obiema rękami za głowę, ubolewając nad swoim losem .

Poza tym sporo różnych detali się włączyło Groszkowi. Na przykład:
- okazywanie złości, gdy czegoś nie może dostać czy dosięgnąć. Drze się makabrycznie i łzy mu lecą jak grochy.
- układanie się do snu z pupą do góry.
- próba samodzielnego jedzenia łyżeczką.

No i Antek umie już pokazać pępęk. Mój. Gdy pytam o pępek, podnosi mi koszulkę i z szelmowskim uśmiechem wpycha mi tam palec i cieszy się, gdy ja piszczę wniebogłosy.
Gdy mówię o ptaszkach - on spogląda na okno (tam dokarmiany ptaki), kiedy powiem "kotek", wówczas szuka wzrokiem kota (który wrócił wczoraj do domu z wakacji).

I co jeszcze?
Marzę, aby zaczął chodzić, bo już mało kto jest go w stanie dźwignąć.
Marzę, aby znów przesypiał noce, bo od kilku tygodniu znów budzi się po pare razy, a ja za dwa tygodnie idę do pracy i chcę się wysypiać.

Ale najbardziej marzę, aby był szczęśliwy i mam nadzieję, że jest:)

 

 

10:01, zyrfata
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 grudnia 2010

Zaniedbałam ostatnio Antkowego bloga, a to dlatego, że od ponad tygodnia mam dużo wolnego czasu, który pożytkuję na rozmaite rzeczy, niekoniecznie siedzenie przed komputerem. A czasu duużo mam dlatego, że... Antek od ponad tygodnia wędruje do Pani Eli, która się nim opiekuje.
Pani Ela, choć już na emeryturze, energii ma za trzech i jest ciepłą, gadatliwą, i zawsze roześmianą kobietą, która Groszkowi od razu przypadła do gustu.

Oczywiście - wyczulona rozmaitymi opowieściami, o tym jak dzieci przeżywają rozstanie z rodzicami- każdego dnia biorę Mlodego pod lupę, ale nie dostrzegam żadnych zmian. Sypia tak samo, jada też, humor mu dopisuje, a na widok Pani Eli uśmiecha się zaczepnie.

Jedyna zmiana jest taka, że przeszło mu popołudniowo-wieczorne rozdrażnienie. Teraz gdy wraca do domu - jara się nową przestrzenią, zabawkami, a także naszą obecnością i znaim się obejrzymy, jest już pora spania.



Ta codzienna rozłąka również mi świetnie służy. Po Antoszka jadę jak na skrzydłach i kiedy po 16.00 biorę go w ramiona, nie mogę się nim nacieszyć, aż do wieczora. Mam dużo więcej energii i radości.

Jeśli ten stan dalej się utrzyma, decyzję o powrocie do pracy i oddaniu Antka pod opiekę, uznam za trafione w dziesiątkę.

 

 

21:04, zyrfata
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20