|
Archiwum
Zakładki:
Dziecięcy hand made
Godni polecenia
Moje linki i supełki
Tagi
|
środa, 23 lutego 2011
Po rocznym stażu na etacie "mamy" nauczyłam się ufać własnej intuicji i wszystkie fachowe rady przepuszczać przez własne "czucie". I dlatego nie zgadzam się ze szkołą, która każde reagować na każdy płacz rocznego dziecka. Nie mówię, że to zła szkoła, ale w przypadku mojego dziecka zupełnie nietrafiona. Kiedy Antek był niemowlakiem, reagowałam na każde jego zakwilenie, spał z nami, a wszyscy mówili mi, że go rozpieszczam i jak tak dalej pójdzie, będzie spał w naszym łóżku do siódmego roku życia. Tymczasem gdy tylko skończył 5 miesięcy, zaczął sypiać sam u siebie w łóżeczku, w osobnym pokoju. Bardzo szybko nauczył się zasypiać samodzielnie bez żadnego kołysania, przytulania, specjalnych rytuałów. Dojrzał do tego, więc obyło się bez płaczu, bez tragedii. Mniej więcej dwa tygodnie temu zaczęły się problemy z zasypianiem. Nie wiem, jakie są inne roczniaki, ale mój roczniak doskonale wie, co w trawie piszczy. To nie jest już przestraszone niemowlę. On wie, że mama jest za ścianą, wie też jak ją przywołać. Bada więc swoje granice. Na każde "nie wolno" reaguje histerią i wściekaniem się. Czy zatem, aby ukoić jego żal, powinnam pozwolić mu na wszystko? Na wsadzanie łapek do muszli kozetowej, władanie ich w ogień, wyrywnie mi telefonu? Nie. Ten mały człowiek uczy się teraz świata i moim zdaniem, będzie znacznie szczęśliwszy, jeśli pozna granice wolno-nie wolno, jeśli przywyczai się do tego, że zasypia we własnym łóżeczku, codziennie tak samo. Wtedy świat będzie dla niego przewidywalny i bezpieczny. Może zdanie "dziecko wyje za ścianą" wydaje się komuś drastyczne, ale jestem głęboko przekonana, że dzieci, którym rodzice nie pozwolili na chwilę płaczu i złości, wcale nie będą szczęśliwszymi ludźmi. A ile tego płaczu, ile tej złości - to każdy rodzic wie najlepiej. Bo mądrość jest w sercu, a nie w podręcznikach.
środa, 16 lutego 2011
No i doigrałam się, no i doczekałam się. Od kilku dni przeżywamy też koszmar zasypiania. Jak się okazuje, nie można przywiązywać się do żadnych osiągnięć wychowawczych, bo dynamiczny rozwój maluchów, z dnia na dzień niweczy wszelkie zdobycze:)) Wczoraj pierwszy raz, świadomie i wyraźnie powiewiedział: MAMA:)
wtorek, 08 lutego 2011
Ostatnio nie mam czasu na prowadzenie Antkowego bloga, ale to wcale nie znaczy, że młodzian nie dostarcza mi już radości i że nic się u nas nie zmienia. Wręcz przeciwnie! W ciągu kilku dni i tygodni Antolo zdążył już zmienić opiekunkę, dzięki czemu teraz mam rzut beretem do nowej Pani i mogę pospać o pół godziny dłużej, zdążył już wtrenować się w chodzeniu, choć wciąż uprawia styl mieszany, zdążył również nauczyć się robić "pa, pa" na zawołanie i pokazywać kilka rzeczy. Te ostatnie umiejętności, to nie są u roczniaka specjalne wyczyny intelektualne, ale mnie cieszą i jestem dumna z każdej nowej zdobyczy. Od kiedy dostał od dziadków i wujka swoją prawdziwą i działającą komórkę na kartę (tak, tak, też uważam, że to przeginka:), przestał się aż tak bardzo interesować naszymi telefonami. Uwielbia, kiedy do niego dzwonimy i tańczy do melodyjki dzwonka.
Groszek wszedł w fazę wstydzioszka. Nadal bardzo szybko się adoptuje, ale przez pierwsze pięć minut przy obcych tuli się do mnie i jest to bardzo przyjemne, bo to jedyna okazja, kiedy łobuziak ma ochotę na przytulanki.
niedziela, 30 stycznia 2011
wtorek, 25 stycznia 2011
Wczoraj minął rok, od kiedy na promyczkowie napisałam: "chyba rodzę!!!":) Antek skończył rok i jest już dzieckiem, a nie niemowlakiem. Oto mój Groszek w pierwsze urodziny:)
środa, 12 stycznia 2011
ja: Jak Antek zacznie mówić "mama" do opiekunki, to mi chyba serce pęknie.
czwartek, 06 stycznia 2011
Dziś Antek pierwszy raz świadomie zrobił "pa, pa" - nie jest to jakiś rekord rozwojowy, ale ja oczywiście wniebowzięta, szczególnie, że ostatnie "rekordy" Groszka raczej są utrapieniem niż przyjemnością. INŻYNIER Podobnie jest z pilotami, dvd i laptopem. NIE WOLNO
To tyle niusów. Byle do jutra, byle do wiosny:)
sobota, 01 stycznia 2011
Antek od Mikołaja dostał rowerek. W filmie występują: Antek Ziewaliński
wtorek, 21 grudnia 2010
W ubiegłym tygodniu moje dziecko powiedziało pierwsze słowo świadomie. Oczywiście bez "c":))) Poza tym sporo różnych detali się włączyło Groszkowi. Na przykład: I co jeszcze?
wtorek, 14 grudnia 2010
Zaniedbałam ostatnio Antkowego bloga, a to dlatego, że od ponad tygodnia mam dużo wolnego czasu, który pożytkuję na rozmaite rzeczy, niekoniecznie siedzenie przed komputerem. A czasu duużo mam dlatego, że... Antek od ponad tygodnia wędruje do Pani Eli, która się nim opiekuje. Oczywiście - wyczulona rozmaitymi opowieściami, o tym jak dzieci przeżywają rozstanie z rodzicami- każdego dnia biorę Mlodego pod lupę, ale nie dostrzegam żadnych zmian. Sypia tak samo, jada też, humor mu dopisuje, a na widok Pani Eli uśmiecha się zaczepnie. Jedyna zmiana jest taka, że przeszło mu popołudniowo-wieczorne rozdrażnienie. Teraz gdy wraca do domu - jara się nową przestrzenią, zabawkami, a także naszą obecnością i znaim się obejrzymy, jest już pora spania. Jeśli ten stan dalej się utrzyma, decyzję o powrocie do pracy i oddaniu Antka pod opiekę, uznam za trafione w dziesiątkę.
|